A Ty? Uratujesz swoje dziecko?

Myśleliście kiedyś o tym, co zrobilibyście w sytuacji zagrożenia zdrowia Waszego Dziecka?

Ja – jak każdy Rodzic – staram się nie dopuszczać takich myśli do świadomości, bo ogarnia mnie wtedy nieopisany strach. Ale druga część mojej głowy od dawna podpowiadała mi, że warto być przygotowanym na każdą sytuację, bo życie pisze różne scenariusze…

Po – powtarzających się co jakiś czas – rozmowach z Mężem na ten temat, zdecydowaliśmy wybrać się na kurs pierwszej pomocy. Wybraliśmy taki, który kładzie nacisk na udzielanie pomocy dzieciom, z noworodkami włącznie.

W teorii każde z nas przeszło, w zamierzchłych czasach szkolnych, szkolenie z pierwszej pomocy. Ale z perspektywy czasu wiem, że było ono dalekie od ideału, a i z niego, w naszej pamięci, zostało niewiele.
No i pytanie podstawowe: czym różni się pomoc maluchowi, od pomocy osobie dorosłej?

Zdecydowaliśmy się zatem na kurs pediatryczny organizowany przez Centrum Medaid www.kursyratownictwa.pl , który odbywał się ostatnio w naszym mieście. Sześć godzin, pod okiem ratownika medycznego, było chyba najlepszą formą spędzenia wolnej soboty.

Ale do meritum…

1/ Jesteś z dzieckiem w parku. Podajesz mu przekąskę. Dziecko zaczyna się dławić…
WIESZ CO ZROBIĆ?

2/ Jesteś z dzieckiem w domu. W ferworze zabawy Maluch upada uderzając głową o kant stołu. Dziecko traci przytomność…
WIESZ CO ZROBIĆ?

3/ Idziesz chodnikiem. Rozpędzony samochód potrąca Matkę z dzieckiem na przejściu dla pieszych…
WIESZ CO ZROBIĆ?

4/ Jesteś z dzieckiem na placu zabaw. Szkrab spada z drabinki i łamie sobie rękę…
WIESZ CO ZROBIĆ?

5/ Jesteś z dzieckiem na imieninach u znajomych. Chwila nieuwagi – Mały(a) szarpie za obrus i wylewa na siebie gorącą kawę…
WIESZ CO ZROBIĆ?

Niestety to tylko garść sytuacji, które mogą przydarzyć się w życiu. Ale jeśli na choć jedno z tych pytań nie potrafisz odpowiedzieć to znak, że warto poświęcić parę godzin na kurs pierwszej pomocy.

Trudno byłoby spisać tu całą wiedzę, o jaką się wzbogaciliśmy.

Pewne jest jedno –
– żadna wiedza teoretyczna nie może się równać z ćwiczeniami na fantomie pod okiem ratownika

A w naszym wypadku przemiłej Pani Ratowniczki, dzięki której kurs przeprowadzony był nie tylko profesjonalnie, ale także w bardzo sympatyczniej atmosferze :)

Słuchając wykładu byliśmy pewni, że wszystko o czym mowa jest dla nas dziecinnie proste, ale już przy  pierwszych ćwiczeniach praktycznych pojawiała się niepewność i dezorientacja, a nawet strach.

I tu czas, na chyba najważniejszą zasadę pierwszej pomocy,
NIE BÓJ SIĘ REAGOWAĆ!

Cokolwiek by się nie działo, pamiętaj, że najgorszy jest brak działania! Jeśli pomylisz ilość ucisków podczas resuscytacji, albo zapomnisz ile już zrobiłeś wdechów w sztucznym oddychaniu – nic strasznego się nie stanie.
NAJGORSZE, CO MOŻESZ ZROBIĆ, TO NIE ZAREAGOWAĆ WCALE!

Ten kurs dał mi wiedzę, świadomość zagrożeń i naukę profilaktyki, ale – co najważniejsze –

…dał mi wewnętrzny spokój, że w razie najgorszego nie spanikuję
i będę wiedziała jak pomóc własnemu dziecku.

A nie ma chyba nic bardziej cennego, prawda?! :)

Ciężko opisać wszystkie przypadki, które przerobiliśmy podczas kursu, ale chciałabym, by każdy z Was zapamiętał podstawowe zasady resuscytacji, czyli udzielania pomocy w przypadku osób nieprzytomnych.

Pamiętajcie, że dziecko to nie miniatura dorosłego! Jego organizm jest inaczej zbudowany, inaczej reaguje na otoczenie i dlatego pomoc trzeba dostosować do wieku malucha. A zatem do dzieła!

RESUSCYTACJA

Niemowlęta do 1. roku życia.

  1.  Dotknij stópki dziecka i wypatruj jakiejkolwiek reakcji (grymas twarzy, płacz, ruch ciała)
  2.  Mów do dziecka, sprawdzając jego reakcję na głos
  3.  Sprawdź odruch chwytny.
  4.  WOŁAJ O POMOC!
    Jeśli masz kogoś w zasięgu wzroku, poproś go o zadzwonienie na numer 999 i wezwanie karetki.
    WAŻNE – przekaż dyspozytorowi informację, czy dziecko oddycha – bo to zmienia kategorię ważności wezwania.

Dziecko powyżej 1. roku życia:

  1.  Potrząśnij za ramionka, pozostając w zasięgu wzroku dziecka.
  2.  Zapytaj o imię, czekaj na reakcję odpowiednią do wieku

Następnie przechodzimy do kontroli tzw. ABC (z ang. Airway, Breathe, Circulation)

A jak Airway – drożność dróg oddechowych

Jedną rękę układamy na czole poszkodowanego, drugą na żuchwie, po czym delikatnie odchylamy głowę poszkodowanego do tyłu.

Pamiętajcie, że kąt odchylenia głowy zależy od wieku dziecka, i tak:

  • do 1. roku „nos do nieba” – delikatnie odchylamy główkę do tyłu
  • 1-3 r. „usta do nieba” – trochę mocniejsze odchylenie głowy
  • od 3 r. wzwyż „broda do nieba” – zdecydowane odchylenie głowy, aby udrożnić drogi oddechowe

B jak Breathe – ocena oddechu i jego jakości

Nachylamy się nad dzieckiem i sprawdzamy czy WIDAĆ, CZUĆ i SŁYCHAĆ, że oddycha.

C jak Circulation – sprawdzenie oznak krążenia

Próbujemy nawiązać kontakt z dzieckiem, sprawdzamy kolor skóry.

Jeśli stwierdziliśmy brak oddechu i krążenia, przechodzimy do resuscytacji.

I tutaj warto wbić sobie do głowy pewien schemat:

5+30+2+30+2+30+2+30+2+30…

czyli:

  1. Zaczynamy od 5 wdechów, zaciskając palce na nosie dziecka, tak by wdmuchiwane do płuc powietrze „nie uciekało”.
    U dorosłego nie robimy 5 pierwszych wdechów i to jedyna różnica w resuscytacji dziecka i dorosłego.
  2. Następnie wykonujemy 30 ucisków na klatkę piersiową. W przypadku niemowlaka klatkę piersiową należy uciskać dwoma palcami. U starszego dziecka – całą dłonią.
  3. Następnie wykonujemy 2 wdechy.
  4. Następnie powtarzamy 30 ucisków, po czym znów wykonujemy 2 wdechy i tak w kółko, aż do przyjazdu karetki.

 

IMG_7400

 

IMG_7646

 

IMG_7293 ok

 

IMG_7310 ok

 

IMG_7275 ok

 

IMG_7235 ok

Pamiętajcie, że życie pisze najróżniejsze scenariusze i choć nikt z nas nie chciałby musieć korzystać z tej wiedzy, to każdy z nas może stanąć kiedyś w obliczu konieczności ratowania czyjegoś życia.

I to może być dla nas najważniejszy egzamin,
jaki kiedykolwiek przyjdzie nam zdawać…